Skusiła mnie ta czekoladowa klasyka.
Skusił mnie ten głęboko-czekoladowy kolor.
Nie piekłam wcześniej tortów, dlatego ten wypiek nazywam moją improwizacją.
I choć to mój mały debiut -muszę przyznać, że wykonanie tego tortu to żadna filozofia. Robi się go łatwo i przyjemnie!
Mimo, że sama robiłam go latem (zdjęcia cierpliwie czekały na publikację) -to myślę, że warto urozmaicić sobię długie listopadowe wieczory takim słodkim czekoladowym akcentem.
W przepisach przebierałam bardzo długo -ale ostatecznie najbardziej przypadł mi do gustu ten od
Komarki:
Tort a'la Sacher
ciasto:
150g czekolady (najlepiej ciemnej)
6 białek
4 żółtka
150g miękkiego masła
150g cukru
1 łyżka cukru z prawdziwą wanilią
100g bułki tartej
dodatkowo:
125g konfitury morelowej (u mnie z żółtych śliwek) -na przełożenie ciasta
200g ciemnej czekolady, 1 łyżka masła, 2-3 łyżki mleka -na polewę
tortownica 22-23cm (wysmarowana masłem i wysypana tartą bułką)
Czekoladę ze składników na ciasto rozpuszczamy w kąpieli wodnej. Białka ubijamy na sztywną pianę. Masło ucieramy, aż będzie puszyste. Stopniowo dodajemy cukry. Kiedy składniki się połączą można zwiększyć obroty miksera i kolejno dodawać żółtka. Powstałą masę łączymy z czekoladą, dodajemy tartą bułkę i pianę z białek (tu uwaga, by wmieszać ją delikatnie).
Przekłądamy do tortownicy i pieczemy ok. 50 minut w 180 stopniach.
Upieczone i wystudzone ciasto przekładamy konfiturą. (Komarka proponuje częśc nadzienia rozsmarować na wierzchu i po bokach tortu -dobry pomysł!).
Całość oblewamy polewą i czekamy aż zastygnie.
Smacznego!