szukam...:

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kakao. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kakao. Pokaż wszystkie posty

piątek, 14 września 2012

Murzynek -czekoladowy uśmiech

Dziś krótko i na temat. Prawie, że ściśle kulinarnie.
Każdy ma swój mały zestaw sztuczek i metod, które zawsze działają w najbardziej pokrętnej sytuacji.
Pamiętam, jak byłam małą dziewczynką -mama tłumaczyła mi na czym polega magia uśmiechu. Tłumaczyła, niczym prastary sekret, że uśmiech to coś takiego, co rozbraja, co czasem roztapia najgrubsze lody. Bo są sytuacje, kiedy nie wie się co powiedzieć, co zrobić -wtedy wystarcza uśmiech. Bo są ludzie, do których niewiadomo jak dotrzeć -i wtedy też drogę toruje uśmiech.
Uśmiech skraca dystans -i to chyba święta prawda :)

A takim kulinarnym uśmiechem, który jest dobry na każdą sytuację jest "Murzynek" mojej mamy.
To ciasto, to jakiś magiczny twór, który po pierwsze: wywołuje uśmiech; po drugie: pojawiał się u nas błyskawicznie, kiedy niezapowiedzeni goście już dosłownie stali w progu; po trzecie: jest uniwersalny, jak żadne inne ciasto! Pełnił już funkcję całkiem dostojnego tortu, babki czekoladowej, substytutu piernika na Gwiazdkę, i najczęściej -ekspresowego, czekoladowego ciasta, ktróe znają już u nas wszyscy i które nikomu się jeszcze nie znudziło.
A oto i przepis na nieśmiertelnego Murzynka mojej mamci:





MURZYNEK
/na średnią tortownicę/

kostka masła/ margaryny
1 1/3 szklanki cukru
1 cukier wanilinowy
3 łyżki kakao
5 łyżek wody

Składniki umieszczamy w garnuszku i zagotowujemy. Gdy wystygnie, dodajemy:

3 żółtka (białka z oddzielonych jajek osobno ubijamy na pianę, wykorzystujemy później)
2 szklanki mąki
2 łyżeczki proszku do pieczenia


Wszystko dokładnie mieszamy i na koniec dodajemy ubitą pianę z białek. Lekko mieszamy łyżką.
Pieczemy w 180 stopniach 30-40 minut.
Gdy Murzynek wystygnie, przekrawamy go tak, by mieć trzy blaty. Przesmarowujemy je polewą czekoladową, a do jednej warstwy dodajemy kwaskowy dżem, najlepiej z czarnej porzeczki. Całe ciasto również oblewamy polewą i dekorujemy według uznania.




*uwagi:
-Murzynka często dekorujemy wiórkami kokosowaymi, lub orzechami. I często też dodajemy pokruszone orzechy do ciasta
-niektórzy przekładają Murzynka jasnym kremem. Może ktoś próbował?
-i przepis na polewę: zagotowujemy ze sobą połowę składników, z których korzystamy w pierwszym etapie robienia ciasta. To wszystko :)
W razie jakichkolwiek pytań -służe pomocą :)

niedziela, 4 grudnia 2011

O muffinach czekoladowych i o tym, że nie warto odkładać niczego na później,

Czasem za głowę się łapię na samą myśl o tym, ile rzeczy przechodzi mi w życiu koło nosa przez to, że odkładam coś na później. I przez to odkładanie i pozwalanie sobie na taką nieuzasadnioną bierność pozbawiam się szansy spotkania z kimś wyjątkowym, zobaczenia czegoś wyjątkowego. Bo trzeba dodać, że jak już się zacznie odkładać coś na później, to często wpada się w błędne koło -i odkłada bez końca.

Spędziłam PRZEmiły i PRZEwesoły weekend w Opolu. I oprócz wspaniałych buziek wspaniałych osób, z którymi mogłam ten czas dzielić -strasznie cieszy mnie fakt, że się najzwyczajniej w świecie 'wybrałam'. Bo to przychodzi mi najtrudniej: 'wybrać się' i nie odkładać niczego na inny termin.
I korzystając z okazji, uroczyście sobie przysięgam uciszać mojego wewnętrznego lenia -kiedy tylko będzie próbował zniechęcać mnie do podobnych pomysłów.

Zahaczając o kulinaria dodać muszę, że drogę do Opola osładzały nam obłędnie czekoladowe muffinki Nigelli. Robiłam je po raz pierwszy i od razu wpisuję je do kanonu 'moich muffinek'. Polecam wszystkim amatorom czekolady!








MUFFINY CZEKOLADOWE 
/wg Nigelli Lawson z książki 'The Feast'/
 
250 g mąki 
2 łyżeczki proszku do pieczenia 
½ łyżeczki sody 
2 łyżki kakao 
175 g cukru pudru 
150 g posiekanej czekolady deserowej
250 ml mleka 
90 ml oleju 
1 duże jajko 
1 łyżeczka ekstraktu z wanilii ( u mnie cukier wanilinowy)

Standardowo -w osobnych miskach łączymy składniki suche i mokre, po czym mieszamy wszystko razem. Napełniamy foremki do muffinek do 2/3 wysokości i pieczemy w 200 stopniach przez około 20 minut.
Dekorujemy dowolnie -można posypać je jeszcze przed pieczeniem odrobiną czekoladowych kawałków, można ozdobić je czekoladową polewą, kiedy wystygną. 
Są pyszne! :)

*z podanych składników wychodzi około 12 muffinek
** przepis dodaję do akcji  Słodkości Nigelli




I jeszcze opolska uliczka i widok na Odrę.
Tak, bo właśnie ten wyjazd był inspiracją dla tych muffinek :)



piątek, 1 lipca 2011

Czarny-biały. Dwa światy.

Tak wiele granic. Tak wiele rzeczy podzielonych na pół. Tak wiele wspólnych, ale podzielonych światów.
Czasem ten podział dodaje im smaku. Czasem jest istotą tego, że istnieją. Czasem granica jest ścianą, która ciężko przeskoczyć.
Od rana śpiewają gdzieś we mnie Bartosiewicz i Krawczyk. A ja mocniej ściskam kubek.
"zapach czarnej kawy
filiżanki ciepło
jak przystań gdy wokół
burzy się szaleństwo".


Chcę podzielić się przepisem na roladę kokosową-kakaową. Czarno-białą. (W której dwa podzielone światy tworzą idealną całość :))
Przepis dostałam od przyjaciółki, ale oryginalnie pochodzi od Ewy Wachowicz. Śmiało polecam wszystkim, gdyż: robi się prościutko i szybciutko, nie trzeba jej piec, a smakuje bajecznie!


ROLADA kokosowo-kakaowa

masa kakaowa:

pół kosti masła
2 łyżki kakao
pół szklanki wody
pół szklanki cukru
4 paczki herbatników
masa kokosowa:
3/4 kostki masła
pół szklanki cukru pudru
200g wiórków kokosowych
kieliszek spirytusu
dodatkowo: arkusz papieru do pieczenia, rodzynki (opcjonalnie) i łyżka wiórków kokosowych do dekoracji


Herbatniki kruszymy tak drobno jak się da (najlepsza metoda: umieścić ciastka w woreczku foliowym i potraktować wałkiem kuchennym). W garnku zagotowujemy resztę składników na masę kakaową. Po ściągnięciu z ognia -dodajemy pokruszone herbatniki i dokładnie mieszamy do uzyskania gładkiej konsystencji. Masę rozprowadzamy na papierze do pieczenia -rozsmarowujemy ją w kształt prostokąta, na grubośc około 1 cm. Chłodzimy w lodówce.
W tym czasie przygotowujemy masę kokosową: masło ucieramy z cukrem, dodajemy wiórki i alkohol. Rozsmarowujemy ją na ciemnej, lekko schłodzonej kakaowej warstwie i zwijamy w roladę (zwija się ją bardzo lekko, ponieważ papier do pieczenia elegancko odchodzi od masy).
Roladę dekorujemy wiórkami kokosowymi i chłodzimy w lodówce przez kilka godzin. Gotowe!

Kilka uwag:
*do ciemnej warstwy dodaję czasem rodzynki -kroi się mniej wygodnie, ale smakują bardzo dobrze
*czasem też odrobinę zmniejszam ilość masła -ale nie bardzo drastycznie,żeby rolada się nie rozpadła
*dobre schłodzenie rolady jest naprawdę bardzo ważne -po pierwsze -schłodzona smakuje inaczej (lepiej!), a po drugie -jeśli jest za ciepła źle się ją kroi i w ogóle nie ma efektu.





sobota, 29 stycznia 2011

Czekoladowa chmura -moja klasyka z przepisów Lawson.

Chyba nie znam osoby, która kiedykolwiek robiła lub próbowała tego ciasta -i nie uśmiecha się na samo jego wspomnienie. Sama nazwa 'czekoladowa chmura' rozbudza wyobraźnię.
Pierwszy raz przygotowałam je jako torcik urodzinowy dla bliskiej mi osoby. Tę eksperymentalną wersję wzbogaciłam o wiśnie -ale tu podaję oryginalny przepis na to proste ciasto, któe zdaniem Nigelli "poprawia nastrój":

Ciasto CZEKOLADOWA CHMURA
/przepis na tortownicę o średnicy 23cm/ 

Ciasto:
250g ciemnej czekolady (najlepiej takiej z większą zawartością kakao)
125g miękkiego masła
6 jajek: 2 całe, 4 z żółtkami oddzielonymi od białek
175g cukru
skórka starta z 1 pomarańczki (opcjonalnie)

Chmurka:
500ml śmietany kremówki
2 łyżeczki cukru wanilinowego
pół łyżeczki ciemnego kakao (do posypania)


Piekarnik rozgrzewamy do 180stopni. Dno tortownicy wykładamy papierem.
W mikrofali lub kąpieli wodnej (preferuję drugi sposób) rozpuszcamy czekoladę. Dodajemy do niej masło i odstawiamy, by masa lekko przestygła.
W tym czasie ubijamy 2 całe jajka i 4 żółtka z 75g cukru. Całość delikatnie łączymy z czekoladą i skórką pomarańczową.
W osobnej misce ubijamy pianę z pozostałych białek i cukru. Nigella łączy białka z czekoladową masą specjalną techniką: należy najpierw delikatnie wmieszać dwie łyżki piany do masy czekoladowej, a później całą masę ostrożnie przełożyć do białek i wymieszać.
Gotową masę przekłądamy do tortownicy i pieczemy 30-40minut. Ciasto powinno popękać i lekko urosnąć. Po wyciągnięciu z piekarnika, w miarę stygnięcia -środek będzie się zapadał tworząc mały krater. I w tym właśnie kraterze umieszczamy naszą śmietanową chmurkę: kremówkę ubitą z cukrem wanilinowym.
Całość dekorujemy opruszając je kakaem (najlepiej za pomocą sitka).
Mimo kruszących się boków ciasto jest efektowne. A przede wszystkim-pyszne!


poniedziałek, 8 listopada 2010

Tort a'la Sacher. Wyrafinowana improwizacja.

Skusiła mnie ta czekoladowa klasyka.
Skusił mnie ten głęboko-czekoladowy kolor.
Nie piekłam wcześniej tortów, dlatego ten wypiek nazywam moją improwizacją.
I choć to mój mały debiut -muszę przyznać, że wykonanie tego tortu to żadna filozofia. Robi się go łatwo i przyjemnie!
Mimo, że sama  robiłam go latem (zdjęcia cierpliwie czekały na publikację) -to myślę, że warto urozmaicić sobię długie listopadowe wieczory takim słodkim czekoladowym akcentem.


W przepisach przebierałam bardzo długo -ale ostatecznie najbardziej przypadł mi do gustu ten od Komarki:

Tort a'la Sacher
ciasto: 
150g czekolady (najlepiej ciemnej)
6 białek
4 żółtka
150g miękkiego masła
150g cukru
1 łyżka cukru z prawdziwą wanilią
100g bułki tartej

dodatkowo:
125g konfitury morelowej (u mnie z żółtych śliwek) -na przełożenie ciasta
 200g ciemnej czekolady, 1 łyżka masła, 2-3 łyżki mleka -na polewę

tortownica 22-23cm (wysmarowana masłem i wysypana tartą bułką)


Czekoladę ze składników na ciasto rozpuszczamy w kąpieli wodnej. Białka ubijamy na sztywną pianę. Masło ucieramy, aż będzie puszyste. Stopniowo dodajemy cukry. Kiedy składniki się połączą można zwiększyć obroty miksera i kolejno dodawać żółtka. Powstałą masę łączymy z czekoladą, dodajemy tartą bułkę i pianę z białek (tu uwaga, by wmieszać ją delikatnie).
Przekłądamy do tortownicy i pieczemy ok. 50 minut w 180 stopniach.


Upieczone i wystudzone ciasto przekładamy konfiturą. (Komarka proponuje częśc nadzienia rozsmarować na wierzchu i po bokach tortu -dobry pomysł!).
Całość oblewamy polewą i czekamy aż zastygnie.
Smacznego!