Dla każdego znaczy to coś innego. Bo dla jednych, to obecność kogoś, kto czeka. Dla innych, to zapachy z kuchni, przytulne ściany, ukochane kąty.
Dla mnie na domową atmosferę składają się miliony drobnych szczególików -i takich związanych z przeszłością i tradycjami, i takich naszych rodzinnych osobliwości.
Ale jedną z takich bardzo bardzo domowych rzeczy jest dla mnie kompot. I choć do obiadu coraz rzadziej się go u nas podaje -to pierwsze skojarzenie jest właśnie takie mocno 'domowe'.
Ponieważ ostatnio zaraziłam się jakiś dyniowym wirusem i mam małego bzika na punkcie tego optymistyczno-pomarańczowego warzywa. Dziś dziele się przepisem na kompot dyniowy. Taki tradycyjny, bo dostałam zamówienie na 'normalny kompot bez cynamonowych udziwnień'.
Składniki podaję mało konkretnie -bo ciągle czegoś dodawałam i dosmakowywałam.
KOMPOT Z DYNI
pół mniejszej dyni
5-6 łyżek cukru
10 goździków
4 łyżki octu
Dynię obieramy, kroimy w kostkę. Wrzucamy do garnka i zalewamy wodą. Dodajemy cukier i goździki, a kiedy zacznie się gotować -ocet.
Gotujemy ok 10-15 minut (tak, by kostki się całkiem nie rozpadły). I oczywiście doprawiamy octem i cukrem według indywidualnych upodobań i smaków. To wszystko :)